Dlaczego mężczyźni z przekonaniem mówią, że kochają kobiety silne, niezależne i odpowiedzialne, a kiedy przychodzi do wyboru matki swoich dzieci, często decydują się na model relacji oparty na zależności finansowej?
Niezależność pięknie brzmi w deklaracjach. W praktyce jest wymagająca. Kobieta, która pracuje, rozwija się i potrafi sama o siebie zadbać, nie wchodzi w relację z pozycji wdzięczności. Nie potrzebuje sponsora. Oczekuje partnerstwa. A partnerstwo oznacza równowagę i współodpowiedzialność.
Model, w którym on zarabia, a ona zajmuje się domem i dzieckiem, jest prosty. Klarowny. On zapewnia środki finansowe, ona przejmuje opiekę. Dla wielu par to świadomy wybór. Problem zaczyna się przy rozstaniu.
Wtedy pojawia się pytanie o alimenty na dziecko.
Nagle kobieta, która przez kilka lat była poza rynkiem pracy, bo zajmowała się wspólnym dzieckiem, staje się „problemem”. Za mało zarabia. Za długo nie pracowała. Za dużo kosztuje. Tymczasem to nie jest jednostronna decyzja. To był wspólny model rodziny.
Alimenty na dziecko nie są karą za rozstanie. Nie są opłatą za związek. Są konsekwencją rodzicielstwa. Dziecko ma prawo do określonego poziomu życia – takiego, jaki rodzice byli w stanie zapewnić mu razem. Sąd bada potrzeby dziecka oraz możliwości zarobkowe rodziców, a nie emocje po rozpadzie relacji.
Silna, pracująca kobieta bywa trudniejsza w relacji, bo nie jest zależna. Ma własne dochody, własne zdanie, własne plany. Zależność finansowa daje poczucie kontroli. Do czasu. Przy rozstaniu okazuje się, że ta zależność wpływa na wysokość alimentów i ocenę możliwości zarobkowych obojga rodziców.
Najłatwiej wtedy powiedzieć, że system jest niesprawiedliwy.
Najłatwiej uznać, że kobieta jest roszczeniowa.
Najtrudniej przyznać, że każdy model rodziny ma swoje konsekwencje.
Odpowiedzialność za dziecko nie zaczyna się i nie kończy na tym, czy matka pracuje. Matka dziecka to osoba, z którą zdecydowałeś się stworzyć rodzinę. Jeśli przez lata zajmowała się domem i wychowaniem dziecka, to również była praca – tyle że niewynagradzana.
Może więc pytanie nie brzmi: „dlaczego muszę płacić alimenty na dziecko?”,
ale: „dlaczego taki model rodziny był dla mnie wygodny, dopóki byliśmy razem?”
Dorosłość zaczyna się tam, gdzie kończy się wygodne przerzucanie odpowiedzialności.