Wyobraź sobie: była żona.
Z podkrążonymi oczami i kontem bankowym, które świeci pustkami jak lodówka po świętach. Dzieci przy niej, kredyt też, za to mąż – już nie. On – teraz już tylko były.
A wcześniej? Pan życia i domowego budżetu. Zdradził? Zlekceważył? Znęcał się może bardziej psychicznie niż fizycznie, ale za to metodycznie – jakby miał do tego instrukcję i tabelkę w Excelu.
Ona była lojalna. Do bólu. Tego w sercu, i tego w żołądku, kiedy nie starczało na leki, bo dzieci miały szkolne wycieczki. A teraz on mówi, że „każde poszło swoją drogą” i że „nie będzie jej utrzymywał”.
To teraz historia. Znasz taką?
Basia. Piękna, ale już nie jak w reklamie kremu, tylko jak kobieta, która przetrwała. Czterdzieści parę lat, dwójka dzieci i trzydzieści tysięcy złotych długu, bo w czasie rozwodu zgodziła się „dla świętego spokoju” na wszystko. On – przystojny w garniturze, z nową żoną (a raczej z tą, przez którą była żoną się stała), opowiadał w sądzie, że to ona była histeryczką, że nie gotowała. A on? Nie płacił rachunków, zdradzał ją w ich własnym łóżku i zaciągnął kredyt na motor, bo „musi odreagować wypalenie zawodowe”.
A teraz pytanie:
Dlaczego miałby nie płacić alimentów, skoro tak pięknie spieprzył jej życie?
To nie zemsta. To nie gorzka satysfakcja. To prawo. Art. 60 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, kochanieńka. Gdy jeden z małżonków zostaje uznany za wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa, a drugi znajduje się w niedostatku – może dochodzić alimentów. Proste? Jak pyskówka przy rozstaniu.
I teraz pytania do Ciebie – odpowiedz szczerze, albo przynajmniej uczciwie wobec siebie:
- Czy zostałaś uznana za niewinną rozpadu małżeństwa, a sąd obwinił jego?
- Czy Twoja sytuacja finansowa się pogorszyła po rozwodzie? (Spoiler: tak, jeśli musisz kupować zeszyty i buty dzieciom sama).
- Czy on ma z czego płacić? Bo jeżeli jeździ nowym SUV-em i zabiera nową partnerkę na Santorini, to zgadnij co – może.
- Czy boisz się, że walcząc o alimenty, wyjdziesz na mściwą jędzę? A może czas uznać, że odmawianie sobie godnego życia z obawy przed tym, co ludzie powiedzą, to relikt czasów, gdy kobiety nie miały prawa głosu… i własnego konta?
- Czy naprawdę chcesz spędzić kolejne lata, zaciskając zęby i pasek jednocześnie, żeby nie urazić swojego eks?
Złożenie pozwu o alimenty od winnego eksa to nie zemsta – to zamiana rachunku sumienia na przelew stały. To powiedzenie sobie: zasługuję na rekompensatę. Na pomoc. Na uczciwe rozliczenie tego, kto naprawdę zniszczył ten związek.
A może – pozwól, że zapytam ostatni raz – dalej uważasz, że godność to milczeć i prząść swoje krzywdy w samotności, jak babka za piecem?
Nie. Godność ma dziś numer konta bankowego.